Shop More Submit  Join Login
×

:iconame96: More from Ame96


Featured in Collections

Hetalia by RelataRefero

hetalia fanfiction by kamananana

APH by Tuskaffka


More from deviantART



Details

Submitted on
November 11, 2012
File Size
16.7 KB
Submitted with
Sta.sh
Link
Thumb

Stats

Views
1,396
Favourites
34 (who?)
Comments
62
×
Zimny pot spłynął po plecach Gilberta. Ściskał kierownicę mocno, próbując nie zwracać uwagi na trzęsące się dłonie. Było ich zbyt wiele... Wiedział że długo nie da rady...
- Gilbert, na miłość Boską!- krzyknął Feliks z tylnego siedzenia- Wymijasz te dziury jak baba!
- Dziury?! To są kratery!
- Kaniony!- dodał dziwnie fioletowy na twarzy Roderich
Łukasiewicz chciał już rzucić jakąś uwagę na ten temat, ale zamiast tego wybałuszył oczy i wskazał na coś, co znajdowało się za szybą samochodu. Gilbert również na to patrzył i zbierało mu się na wymioty, wcale nie przez kiepski poziom mazowieckich dróg. Chodziło bowiem o duży znak z napisem "Warszawa", co samo w sobie nie stanowiło jednak żadnej ciekawostki nadzwyczajnej. Jednak podpis "Stolica Polski i Niemiec" wywoływał już pewne negatywne uczucia... Wszyscy czterej mijając znak odwrócili się, jakby pewni że ten zaraz zniknie. Tak się jednak nie stało. Feliks odwrócił się, żeby z powrotem spojrzeć na jezdnię i wrzasnął.
- Uważaj!
Samochód zaklekotał wjeżdżając w dziurę.



Dopchali samochód przez ten kilometr w bardzo nieprzyjemnych nastrojach. Nawet Feliks, pomimo przyjazdu do swojej-nieswojej stolicy wydawał się jakiś taki nieswój. Z drugiej jednak strony ciężko mieć do niego pretensje...
- Panowie- Gilbert spojrzał na samochód- To nawet nie jest nasz wóz. Nie wiem czyj, ukradliśmy. Zostawmy go tu, idźmy do centrum póki jeszcze mamy siły. Rozstroiliśmy całą Europę, przez jedną głupią imprezę. Kto wie, jakie będziemy mieli kłopoty? W końcu wiele rzeczy nie zostało wyjaśnionych. I prawdę mówiąc mam wrażenie, że będzie tylko gorzej. Dlatego, może zabrzmi to dziwnie z moich ust, ale trzymajmy się razem. Znajdźmy Torisa, który może jeszcze żyje, i razem stawmy czoła rzeczywistości. Razem damy radę. Razem jesteśmy silniejsi. Jesteście ze mną?
Nie odpowiedział mu ani śpiący przy kole Ivan, ani wtulający się w jego plecy Feliks, ani Roderich, który wypluwał żołądek pod krzakami.



Obrażony Prus był bardzo obrażony. A konkretnie to siedział z założonymi rękami i gapił się za okno, podczas gdy reszta jego towarzyszy przeglądała polską prasę. Feliks patrzył na gazetę przez palce, jakby bał się że zaraz wyskoczy z niej potwór i pozabiera mu wszystkie paluszki. Ivan śmiał się pod nosem dobrodusznie, a Roderich starał się mimo wszystko (wbrew wszystkiemu) zionąć duszą arystokraty.
- Tu piszą że Warszawa poszła pod zastaw za dwa kucyki.- uśmiechnął się Rosyjka- Nawet zamieścili zdjęcie kucyków~
Feliks jęknął i osunął się na krześle w barze. Z minuty na minutę ich sytuacja przedstawiała się coraz gorzej. Ludwig już kilkanaście razy dzwonił do Gilberta. Gilbert nie odebrał. Nie to żeby się bał, czy coś... No ale nikt nie lubi, kiedy się na niego krzyczy. Z tego samego powodu Ivan nie zadzwonił do domu.
- Mieliśmy szukać Taurysa- przypomniał Rod
Ha, szukać Taurysa... To nie było takie proste. Szczególnie kiedy dowiedzieli się, że rosyjska mafia pomogła mu dostać się do Warszawy. Biedny Litwa, musiał być przerażony.
- Gdybym był Licią, gdzie bym się schował...?
Prusy, Rosja i Austria spojrzeli na Feliksa. bardzo chętnie zwątpiliby w jego inteligencję, gdyby nie fakt, że zrobili to już dawno temu. Polska jednak niezrażony tym brakiem zaangażowania myślał pukając się jednym palcem w czoło. W końcu taki Licia nie mógł uciec daleko... Wyciągnął samochodową mapę Warszawy i przyjrzał się jej. Wszystko wyglądało jak zawsze, ale gdzie mógł się schować jeden, mały, niepozorny kraik? Ci Rosjanie mogliby chociaż podać współrzędne bardziej dokładne, albo adres, albo w ogóle dostarczyć Lićka do ambasady... Chociaż może lepiej nie. Nie wiadomo w jakim jest stanie.
Do baru weszło dwóch "dresów", rzucając na prawo i lewo przekleństwami. Rod prychnął pod nosem, ale nie skomentował tego.
- A w ogóle to słyszałeś stary? Wczoraj na Placu Zamkowym błąkały się jakieś niefajne ruskie.
Przy czym chłopak wcale nie użył słów "błąkały się" i "niefajne".
- Nawet widziałem! Moja babusia zna rosyjski i trochę zrozumiała z tego co mówili... Coś o jakiejś przesyłce znad Bajkału, czy coś. Mówię ci, to jest jakiś grubszy spisek, trzeba im nakopać przy najbliższym meczu...
Dalej już ich nie słuchali. Popatrzyli na siebie i zerwali się od stolika.



Biegli co sił w nogach: kulejący Ivan, łapiący za luźne ubrania Gilbert, łysawy Rod i bardzo polski Feliks. Ludzie patrzyli na nich z lekkim zainteresowaniem. Chłopcy rozglądali się na boki, jakby Taurys miał być gdziekolwiek, jakby miał stać i oglądać jakąś wystawę sklepową. Jakby zaraz miał skądś wyskoczyć i powiedzieć "ha! teraz ja szukam!". W takiej sytuacji stałby się chyba ofiarą zbiorowego morderstwa w miejscu publicznym, albowiem chłopakom do śmiechu zdecydowanie nie było. Dotarli na plac zgrzani. Od razu zaczęli nawoływać Litwina, ale nie usłyszeli żadnej odpowiedzi.
- Może te ruskie skądś wracały...- mruknął Gilbert- Może zostawili go gdzieś indziej?
- Czuję tu obecność towarzysza Litwy- zaprzeczył Rosja
- Znaczy że co czujesz?
- Jest gdzieś tutaj.
Roderich rozejrzał się. Chociaż plac nie był duży, przebywało na nim dużo ludzi. Ciężko było cokolwiek zobaczyć. Szczególnie przy Kolumnie Zygmunta stała masa turystów. Austria zaczynał powoli tracić nadzieję, że kiedykolwiek znajdą Litwę. Trzeba będzie zadzwonić do jego premier, wytłumaczyć się... O, albo Gilbert może udawać że jest Litwą... Pokręcił głową i spojrzał za siebie: chłopcy dalej szukali. Rod westchnął z niemocy i podszedł do zbiorowiska pod Kolumną. Ludzie gapili się w górę jakby było tam coś interesującego, a to od kilkuset lat ta sama...
- Święty patronie pianistów!- krzyknął i zasłonił sobie usta- Feliks! Chodźcie tu szybko!
Polska zadarł głowę i otworzył usta z wrażenia.
- Taurys?!- wrzasnął stojący nieco dalej Gilbert
W rzeczy samej. Na samym szczycie kolumny, zamiast posągu Zygmunta stał Litwa we własnej osobie. Opierał się o krzyż i coś mamrotał z zamkniętymi oczami.
- Zwariował biedaczyna- jakaś starsza pani przeżegnała się
- Mój szaliczek!- zawył Ivan
Dopiero teraz Roderich dostrzegł, że Litwin jest przywiązany do krzyża szaliczkiem. Dla bezpieczeństwa. Miał również na sobie ogromny płaszcz Rosji, przez co wydawał się być nieco bardziej postawny. Zamiast się cieszyć, chłopcy gapili się na niego w niemym przerażeniu. Ktoś nagrywał to wszystko cyfrową kamerą. Ktoś inny dzwonił na straż pożarną.
- Halo? Na Placu Zamkowym jakiś...
Feliks wyrwał mu słuchawkę.
- Panie strażaku przenajmilszy! Licia mi wlazł na Kolumnę Zygmunta! Ściągnijcie go, on ma lęk wysokości! Rzygać będzie!
Na te słowa tłumek pod kolumną cofnął się nieco. Straż przyjęła zgłoszenie i mężczyzna obiecał znużnym głosem że przyjadą tak szybko jak to tylko możliwe.
Prusy podziwiał ten performance z nietęgą miną. A mógł sobie posiedzieć i pooglądać jakieś filmy, zagrać w jakiegoś WOW'a, czy coś. Potem poszedłby spać, a rano Ludwig skrzyczałby go, bo na dywanie był piach. Nie, musiał zaprosić tą hołotę...
- On coś mówi!
Wszyscy jak na komendę wstrzymali oddech przysłuchując się Taurysowi. To była piosenka. Dopiero przy refrenie zorientowali się co konkretnie śpiewa.
- Nie przenoście nam stolicy do Krakoooowa~
Fałsz rozniósł się po placu. To i tak była bardzo dziwna sytuacja, więc ludzie nawet tego nie skomentowali. Tylko Feliks usiadł sobie na piętach i ukrył twarz w dłoniach. Po pół godzinie na plac przyjechał wóz strażacki. Wysiadło z niego dwóch mężczyzn i oniemieli spojrzeli na miejsce, gdzie jeszcze wczoraj rezydował Zygmunt III Waza. Wyższy z nich pogłaskał bujny wąs.
- To Licia nie jest kotem...?
Wyglądało na to że światopogląd strażaków właśnie fiknął koziołka. Nie było jednak czasu na kontemplowanie tego zadziwiającego zjawiska, ponieważ Litwa zajął się rozplątywaniem supełka na szaliczku. W tym momencie wydarzyło się kilka rzeczy na raz: strażacy rzucili się do wozu, żeby podnieść drabinę, Gilbert i Feliks krzyczeli do kolegi, żeby stał spokojnie, ludzie robili zdjęcia a Ivan wygrażał się że szaliczek jest z kaszmiru i nogi z dupy pourywa jeśli coś mu się stanie. Powiało Sybirem.
Akcja ratunkowa ukończyła się powodzeniem. Wszyscy przeżyli, poprzeklinali sobie zdrowo. Pacjent nie wymiotował. Został dostarczony prosto w ramiona Feliksa, a Ivan z obrażoną miną zaczął ściągać z niego swój płaszcz i szalik. Niestety beznadziejności tej sytuacji towarzyszył policyjny radiowóz. Dwóch mężczyzn w granatowych mundurach podrapało się po głowach. Nie znali procedury dla takiej sytuacji, tym bardziej że Taurys nie wydawał się zbyt komunikatywny w tym momencie. Gilbert w akcie miłosierdzia podtrzymywał mu głowę, bo bez tego niechybnie straciłby równowagę. Nie mógł mu niestety trzymać powiek, więc stał tam z zamkniętymi oczami i mamrotał że później odpowie na wszystkie pytania, a na razie musi iść wykurzyć Krzyżaków. Gilbert prychnął.
- Licia, powiedz panom gdzie jest Zygmuś!- Felek wykrzywił usta w podkówkę. Bardzo mu się nie uśmiechało stracenie tak zacnej rzeźby- Co zrobiłeś z Zygmusiem?
- Zygmuś już nie wróci...- wybełkotał złowrogo
Policjanci wzruszyli ramionami i wyciągnęli kajdanki.
- JA MAM IMMUNITET!- ryknął Litwa- Żywcem mnie nie weźmiecie!
Obrócił się na pięcie i wyrżnął na chodnik.



W jednej z niewielkich kafejek koło Starego Miasta pięcioro mężczyzn sączyło powoli piwo. Zgodnie uznali, że i tak mają już przechlapane, więc po co stresować się na zapas? Z tej okazji postanowili napić się piwa i pośmiać z siebie. Cóż, w końcu była to najbardziej szalona impreza od wielu setek lat! Tak więc zapomnieli na moment o kłopotach, a po uprzednim doprowadzeniu Litwy do porządku, zasiedli w kawiarni.
- Na pewno nic cię nie boli?
- Lepiej nie będzie, dziękuję.
Taurys siedział z miną, jakby bardzo bolał go brzuch. Jednak to było u niego normalne, toteż wszyscy spokojnie mogli oddać się przyjemności. Teraz zamiast się trząść, po prostu śmiali się jak głupi widząc kolejne nieodebrane połączenia od Ludwiga, których ilość rosła wprost proporcjonalnie do ilości dziwnych newsów w telewizji.
- Jesteśmy niesamowici, po prostu legendarna impreza!
- Ale towarzysz Litwa zasmarkał mój szaliczek- mruknął Ivan zdrapując zanieczyszczenie ze swojej własności
- Nie chcę cię martwić, ale to nie wygląda jak smarki...- zachichotał Gilbert
Litwa tylko wzruszył ramionami na Ivanowe spojrzenie pełne wyrzutu. Udało mu się przekonać policjantów, żeby skończyło się jedynie na mandacie. Okazało się, że nie pamiętał ani żadnych Rosjan (zrobił się dziwnie blady kiedy o nich wspomniano), ani drogi do Warszawy, ani sposobu w jaki wspiął na kolumnę. Liczyło się tylko to że w końcu się znalazł.
- Wszystko się już wyjaśniło- Roderich potarł zbolałe skronie- No, prawie wszystko. Wiemy gdzie byliśmy i co mniej- więcej robiliśmy. Niemcy, Polska, Litwa, Rosja. Nasza trasa nie była znowu aż taka długa, wszystko zgadza się w czasie.
Dwie godziny śmiali się i żartowali. Było co opijać. Dopiero kiedy kelnerka powiedziała, że niedługo będą musieli zamknąć lokal pożegnali się i wstali od stolika. Właśnie wtedy jakiś przedmiot wysunął się z kieszeni Taurysa i spadł na podłogę. Zdziwiony brunet podjął go.
- Aparat.
Żaden nie rozpoznał w nim swojej własności. Wymienili spojrzenia. Szybko wyszli na zewnątrz i stanęli w kółku. Aparat działał, nie został w żaden sposób uszkodzony. Włączył się z cichym pyknięciem i zaczęły się wyświetlać losowe zdjęcia. Pierwsze przedstawiało Feliksa śpiewającego w Wilnie. Taurys zaczął krzyczeć że powinni go zamknąć w areszcie ale zamilkł zdając sobie sprawę z tego, jak bardzo pozbawione sensu było to co powiedział. Znowu zaczęli się śmiać, bo na kolejnym zdjęciu Gilbert wykonywał szałowy striptiz. Dalej przewijały się różne miejsca, różne sytuacje. Stali tam i śmiali się. Aparat wyświetlił zdjęcie przedstawiające całą piątkę, pozujących z głupimi minami przed jakimś budynkiem.
- Boże, Łukasiewicz wygląda jakby mu ktoś przywalił butem w twarz...- Gilbert nacisnął "next"
- Czekaj! Wróć do tamtego!
Prusy popatrzył dziwnie na kuzyna, ale posłusznie wrócił do zdjęcia. Oprócz tych beznadziejnych min nie było w nim nic...
- Gdzie to jest?!- krzyknął zdruzgotany
W tle stał budynek z chińskimi napisami, koło którego niezaprzeczalnie przechodził Chińczyk.
- Przecież nie mogliśmy...
- Że w Chinach?
- Ale jak?!
Zamilkli. Zdjęcia zaczęły się powtarzać i dopiero teraz zobaczyli coś, przez co wszystkie włoski stanęły im dęba. W różnych pozycjach, wciąż patrząc centralnie w obiektyw.
Na każdym zdjęciu, gdzieś w tle.
Mistrzem drugiego planu.
Była Natalia.



Koniec?
Dobra, wymęczyłam tą serię do końca. Z trzymiesięcznym opóźnieniem. Trwałoby to dłużej, ale wszyscy mnie poganiali. Dzięki, lubię kiedy to robicie!

To chyba najgorszy rozdział ze wszystkich, za co z całego serca przepraszam. Jednak kiedy myślę o fizyce jądrowej i niemieckim, które czekają na mnie w pokoju obok... To wena automatycznie chowa się pod łóżko :< Tak więc jest tylko to. W związku z tym, że mój poziom znacznie się osłabił zamiast polepszyć, nawieszam się na jakiś czas z fanfickami. Dodam pewnie jeszcze pracę na konkurs grupy PrusPolowej i odchodzę na urlop, czas nieokreślony.

Dziękuję wszystkim, którzy komentowali tą serię. Poważnie, komentarze naprawdę wiele dla mnie znaczą. Wiem że prawie każdy tak mówi, ale taka prawda.

Trzymajcie za mnie kciuki!

[link] *ba dum tss*
Add a Comment:
 
:iconkeji002:
Keji002 Featured By Owner Aug 12, 2014
Pomóżcie mi wstać ludzie...świetne, normalnie popłakałam się ze śmiechu ALE to gdzie jest Zygmunt?
Reply
:iconame96:
Ame96 Featured By Owner Aug 12, 2014
ZYGMUSIA NIET <3


<3
Reply
:iconjula22230:
jula22230 Featured By Owner May 30, 2014  Hobbyist Artist
Twoje fanficki są zdecydowanie najlepsze na świecie, ten jest kolejnym przykładem :D Aż trudno mi wymienić tekst który mnie najbardziej rozwalił xDDDD
Reply
:iconame96:
Ame96 Featured By Owner Jun 2, 2014
Dziękuję c:
Reply
:iconsoyubunny:
Soyubunny Featured By Owner May 26, 2014  Hobbyist
"To Licia nie jest kotem?"-To mnie rozwala, całe opowiadanie mnie mnie zorwala!
Poza tym jak wszystkie inne twoje opowiadania!
Reply
:iconame96:
Ame96 Featured By Owner May 26, 2014
Dzięki :D
Reply
:iconszairineee:
SzairiNeee Featured By Owner May 16, 2014
AWESOME!!! X3 Natashka na koniec jak w Creepypaście jakiejś!  chwile mi zajmie pozbieranie psychiki, ale było warto! XD
Reply
:iconame96:
Ame96 Featured By Owner May 17, 2014
Powodzonka w zbieraniu psychiki :D
Reply
:iconszairineee:
SzairiNeee Featured By Owner May 18, 2014
dziękuje, może się przydać XD
Reply
:iconpatipati225:
PatiPati225 Featured By Owner Apr 23, 2014  Hobbyist Traditional Artist
,,- Panie strażaku przenajmilszy! Licia mi wlazł na Kolumnę Zygmunta! Ściągnijcie go, on ma lęk wysokości! Rzygać będzie!,,

,,a Ivan wygrażał się że szaliczek jest z kaszmiru i nogi z dupy pourywa jeśli coś mu się stanie. Powiało Sybirem.,,

,,- JA MAM IMMUNITET!- ryknął Litwa- Żywcem mnie nie weźmiecie!

Obrócił się na pięcie i wyrżnął na chodnik.,,

Przy tych momentach po prostu sikałam ze śmiechu XDDDDD <3
Kocham to <3 XD
I ten koniec <3
Reply
Add a Comment: